Portal turystyczno-kulturalny
W najnowszym odcinku Robert Makłowicz kontynuuje swoją siedmiogrodzką wędrówkę — podróż pełną mieszanki kultur, smaków i opowieści. Tym razem ruszamy z Bystrzycy (Bistrița), jednego z najstarszych miast regionu. Na rynku dominuje kościół ewangelicki, którego wieża ma około 75 metrów wysokości — symbol panoramy miasta. Świątynia ta reprezentuje architekturę przejściową: pierwotnie gotycką, z czasem wzbogaconą o elementy renesansowe.
Czy można rzucić wszystko i zamieszkać tam, gdzie zima po prostu nie istnieje? Adam Bielski udowadnia, że tak, a przy okazji pokazuje, jak robić biznes z uśmiechem na ustach. W tej rozmowie nie znajdziecie narzekania – jest za to mnóstwo słońca i praktyczne wskazówki, jak poczuć się na Maderze jak w domu.
Na piosenki Myriam Fares trafiłem szukając muzyki folkowej z różnych stron świata. Wokalistka, i jednocześnie aktorka, pochodzi z Libanu. Urodziła się w Kfar Shlel – małej wiosce na południu kraju, na wschód od Sydonu. Jak piszą o Myriam na Wikipedii, jest jedną z najbardziej znanych wokalistek w świecie arabskim. Śpiewa tradycyjną muzykę arabską z elementami współczesnego popu, którą DJ remixują. Jest również pierwszą arabską artystką, która łączy się z fanami za pośrednictwem mediów społecznościowych. W 2009 roku znalazła się na liście trzydziestki niesamowitych kobiet w świecie arabskim opublikowanej w magazynie “Arabian Woman”.
Czasem wystarczy kilka miłych słów, żeby miejsce nabrało znaczenia. Tak było w Polańczyku, gdzie zatrzymaliśmy się z Jaśkiem w pensjonacie „Liść Klonu”. Już po chwili od przyjazdu poczuliśmy, że to miejsce ma w sobie coś więcej niż tylko nocleg i czyste ręczniki. Gospodarze — pani Maria i jej mąż — przywitali nas serdecznie, z tą naturalną życzliwością, której nie da się udawać. Wymieniliśmy kilka zdań i od razu zrobiło się po prostu dobrze. To pierwsze wrażenie okazało się prorocze — bo właśnie w tym tkwi siła „Liścia Klonu”: w autentyczności i ciepłej atmosferze.
Tegoroczne ferie zimowe postanowiliśmy z Jasiem spędzić w sposób dość klasyczny, choć w naszym wydaniu zawsze z nutą improwizacji. Plan był prosty: „dojodować się” nad polskim morzem, konkretnie w Krynicy Morskiej, z jednodniowym przystankiem na Zamku w Pułtusku. To był kolejny nasz męski wyjazd bez Konsueli, choć obiecujemy sobie, że następny odbędzie się już w pełnym składzie.

