Nasza ocena:
Krynica Morska zimą to propozycja dla tych, którzy w nadmorskich kurortach szukają czegoś więcej niż tylko wakacyjnego zgiełku. Kiedy Bałtyk staje się surowy, a wiatr od Zalewu Wiślanego przypomina o tym, że luty to nie czas na kompromisy, priorytety podróżnika gwałtownie się zmieniają. Szukamy wtedy oprócz dobrego jedzenia, także ciepłego schronienia. Miejsca, które udowodni, że warto było tu przyjechać mimo mrozu. Dla nas takim punktem na mapie Krynicy była Karczma Krynicka.
Jesteśmy tu na stałe, jesteśmy solidni
Karczma Krynicka już z zewnątrz komunikuje swoją tożsamość. W architekturze kurortów, gdzie często dominuje „dykta i siding”, już sam budynek jest jak deklaracja: „jesteśmy tu na stałe, jesteśmy solidni”.

Wnętrze karczmy jest przyjemne i nastrojowe, zwłaszcza wieczorową porą, gdy zmierzch zapada szybko. To nie jest lokal typu „zjedz i wyjdź”. To przestrzeń do rozmowy, do ogrzania dłoni o kubek z gorącym napojem i do celebracji posiłku.
Ryba, która nie boi się prawdy
W karczmie o takim charakterze karta dań musi być rzetelna. I Karczma Krynicka tę rzetelność dowozi, a przynajmniej tak było w naszym przypadku. Siłą menu jest jego osadzenie w lokalności, ale bez popadania w skansen.

Pierwsze skrzypce grają tu oczywiście ryby. My możemy wypowiedzieć się o grillowanym karmazynie. Ryba była znakomita – delikatna, soczysta, dosłownie rozpływała się w ustach. Pewnie znaleźli by się malkontenci, ale dla nas była po prostu smaczna.
Pizza, dobra jak ryba
W Karczmie Krynickiej pizza traktowana jest z taką samą powagą jak dania z ryb. To nie jest „zapiekanka na grubym spodzie”, do jakiej przyzwyczaiły nas niektóre budki w kurortach. Ciasto było odpowiednio wypieczone i chrupiące na brzegach.

Pizza to świetna opcja dla każdego, kto po kilku dniach „rybnej diety” szuka odmiany. Dla naszej dwójki wystarczała średnica 32 cm. 🙂
Sukces karczmy buduje obsługa
Nawet najlepsza kuchnia nie obroni się bez odpowiedniej obsługi. W Karczmie Krynickiej czuć, że załoga to ludzie, którzy szanują gości. Myśmy trafili na wyjątkowo uprzejmą młodą kelnerkę, która doradziła nam m.in. w wyborze wspomnianego wyżej karmazyna z grilla.

Warto też zwrócić uwagę na synergię z Willą Rybacką. Właściciel Willi prowadzi również Karczmę Krynicką dzięki czemu ma się 10% rabatu. My za zestaw (ryba, pizza, napoje) zapłaciliśmy około 120 zł po uwzględnieniu zniżki. Jak na nadmorską miejscowość — bardzo uczciwy stosunek jakości do ceny.
Podsumowanie
Karczma Krynicka to miejsce, które nie musi silić się na nowoczesność, by być aktualnym. Jej siłą jest autentyczność, rzetelność kulinarna i atmosfera, która sprawia, że czujemy się tu bezpiecznie. To jedna z tych rzadkich nadmorskich restauracji, które działają przez większość roku, utrzymując stały, raczej wysoki poziom.
Grzegorz Turski (gpt)






