# Z Kambodży do bułgarskiej głuszy. W odwiedzinach u „Wyluzowanych”

- Link: https://6sides.pl/z-kambodzy-do-bulgarskiej-gluszy-w-odwiedzinach-u-wyluzowanych/
- Published: 2026-08-30T17:54:45+02:00
- Author: Grzegorz Turski

**Kiedy jakiś ładny kawałek czasu temu po raz pierwszy trafiłem na yt kanał „Wyluzowani”(
prowadzony wcześniej pod nazwą „Wyluzuj w Azji”), Natalia i Maciek relacjonowali
akurat swój pobyt w Kambodży. Ich naturalność, ogromny dystans do otaczającego świata,
brak sztuczności i specyficzne, luźne poczucie humoru od razu przykuły moją uwagę.
Byli po prostu sobą, bez reżyserii i bez zbędnego pozowania, dlatego zostałem z 
nimi na dłużej. Bo są w sieci tacy twórcy, których nie ogląda się wyłącznie dla 
ładnych widoków czy turystycznych atrakcji, ale przede wszystkim dla ludzi.**

Natalia i Maciek mają poszukiwanie własnego miejsca na ziemi głęboko we krwi. Zanim
trafili do Azji, zjeździli spory kawałek Europy. Mieszkali i pracowali między innymi
w Niemczech oraz w Holandii, zahaczyli na jakiś czas nawet o Finlandię. Życie w 
zachodnioeuropejskim kołowrotku, polegające na ciągłej gonitwie za pracą i opłatami,
zupełnie im jednak nie leżało. Po azjatyckim epizodzie w Siem Reap i kolejnym krótkim,
zarobkowym przystanku w Holandii, podjęli decyzję o ostatecznym wywróceniu wszystkiego
do góry nogami i osiedleniu się na bułgarskiej prowincji.

Do Bułgarii trafili za sprawą rodziców Natalii. Ci pierwsi zrobili porządne, życiowe
cięcie, ponieważ sprzedali w Polsce wszystko, co mieli, i poszli w ślady swoich 
znajomych, przenosząc się na bałkańską wieś. Natalia i Maciek po przemyśleniu sprawy
postanowili do nich dołączyć. Dziś mieszkają w swoim małym domku w urokliwej, głuchej
wsi w okolicach dawnej stolicy Bułgarii, Wielkiego Tyrnowa.

![](https://6sides.pl/wp-content/uploads/2026/08/winnica-w-ogrodzie-wyluzowanych.
webp)

Mała winnica w ogrodzie Natalii i Macieja Fot. kadr z filmu

Ich historia doskonale wpisuje się w coraz wyraźniejszy, paradoksalny trend międzynarodowy.
Z jednej strony bułgarska prowincja wyraźnie opustoszała, gdyż młodzi Bułgarzy masowo
wyjeżdżają na Zachód w poszukiwaniu lepszych zarobków, a tutejsze wsie pełne są 
niszczejących domów i opuszczonych gospodarstw. Z drugiej strony, dokładnie w te
same zakątki wjeżdża fala przybyszy z całej Europy. Ludzie z Polski, Niemiec czy
Wielkiej Brytanii szukają tu dokładnie tego, co bułgarska wieś oferuje w nieograniczonych
ilościach: ciszy, powolnego rytmu życia, poczucia wolności, przestrzeni i autentyczności,
której na przeładowanym Zachodzie dawno już brakuje.

Gdy pod koniec tegorocznych wakacji wracaliśmy z naszej wyprawy, po przejechaniu
wcześniej spektakularnej i wymagającej trasy Transfogaraskiej w Rumunii oraz po 
spędzeniu kilku słonecznych dni nad Morzem Czarnym w Rawdzie, decyzja mogła być 
tylko jedna. W drodze powrotnej musimy zajechać pod Wielkie Tyrnowo i odwiedzić 
Maćka i Natalię!

Dojazd na miejsce okazał się jednak osobną przygodą i małą szkołą przetrwania dla
naszych czterech kółek. Nawigacja Google Maps postanowiła zafundować nam trasę w
stylu wyboistego off-roadu i poprowadziła nas przez wioski, gdzie szosa szybko przestała
przypominać asfalt. W pewnym momencie jechaliśmy po głębokim szutrze i kamieniach,
by chwilę później trafić na odcinek, gdzie drogi po prostu nie było. Szykował się
tam gruntowny remont, a zamiast jakiejkolwiek nawierzchni straszyła wielka, czarna
dziura. Poradziliśmy sobie na szczęście dzięki tablicom informującym o objazdach.
Moja umiejętność czytania cyrylicy uratowała nam skórę i oszczędziła błądzenia.

![](https://6sides.pl/wp-content/uploads/2026/08/nasz-max-na-drodze-u-wyluzowanych-
w-bulgarii.webp)

Stoimy naszym Maxem na drodze przy posiadłości Natalii i Macieja Fot. kadr z filmu

Gdy w końcu dotarliśmy, przywitał nas Maciek oraz dwie fantastyczne czworonożne 
dusze, czyli psiaki Paco i Amber, które otrzymały od nas upominek w puszcze. Natalii
niestety w tym czasie nie było, bo przebywała w sprawach osobistych w Polsce, ale
gospodarz z nawiązką wypełnił rolę jednoosobowego komitetu powitalnego.

Maciek to urodzony gawędziasz. Z planowanych kilkunastu minut szybkich odwiedzin
zrobiły się coś ponad dwie godziny ciekawej rozmowy. Czas uciekał nieubłaganie, 
a my przeskakiwaliśmy z tematu na temat.

Rozmawialiśmy z Maćkiem nie tylko o azjatyckich realiach, kambodżańskim środowisku
Polaków czy emigracyjnych wspomnieniach z pracy w Niemczech i Holandii, ale też 
o prozie codziennego życia na bułgarskiej wsi: o remontach „starożytnych murów”,
uprawie ziemi i integracji z lokalną społecznością.

– Wiesz, jak to jest na Zachodzie – opowiadał z właściwym sobie spokojem Maciek,
opierając się o stół i rzucając okiem na rosnące wokół drzewa. – Pracujesz, płacisz
rachunki i nawet nie masz kiedy zauważyć, jak mija ci rok za rokiem. W Kambodży 
zobaczyliśmy, że można żyć inaczej, bez tego pędu. Ale tu, w Bułgarii, znaleźliśmy
swój właściwy balans. Jest praca przy domu, jest ogród, jest święty spokój. Nikt
nikogo nie goni, a sąsiedzi z wioski znoszą nam własne wyroby. Życie wreszcie ma
normalny wymiar.

Na pożegnanie zostaliśmy obdarowani z prawdziwą, szczodrą polsko-bułgarską gościnnością.
Wyjechaliśmy od Maćka z pokaźną… „czapką” gruszek, a dokładniej z wielką torbą pysznych,
słodkich owoców z jego własnego ogrodu, w którym równie obficie obrodziły winogrona.
Maciek z radością dołożył nam także wielkie kiście dojrzałych winogron oraz flaszkę
tradycyjnej, mocnej rakii, pędzonej bezpośrednio przez gospodarzy w jego wsi.

![](https://6sides.pl/wp-content/uploads/2026/08/bulgarskie-podarki-od-wyluzowanych.
webp)

Podarunki od Wyluzowanych Fot. kadr z filmu

Wizyty u takich ludzi przypominają, że dom to coś więcej niż budynek czy określony
adres w dowodzie, bo to przede wszystkim stan umysłu. Niezależnie od tego, czy tworzy
się go w azjatyckim tropiku, czy w cichej, opustoszałej bułgarskiej wiosce na końcu
świata, liczy się odwaga do życia na własnych warunkach.

Natalio, Maćku, w przyszłym roku meldujemy się u Was na pewno! Mam wielką nadzieję,
że już w pełnym składzie, czyli z Natalią i Konsuelą, bo tym razem tak się złożyło,
że w trasie byliśmy tylko z Jaśkiem. Do zobaczenia!

**Grzegorz Turski** (gpt)
